|
Zerówka Gdzie byłam i co widziałam zaraz pięknie Wam opowiem. Burzowa pogoda tudzież niemożność podłączenia siędo kroplówki z kawą spowodowały że dokładnie mogę zrelacjonować jedynie klasę „0”.
1. Viator Optima Fide – niestety w wyniku brzyyydkiego spóźnienia załapałam się na końcówkę która mnie zaniepokoiła – to chyba nie był dzień tej pary. Albo mają tendencję spadkową (czego im nie życzę).
2. Za to na Raję, mieszankę popatrzyłam z zadowoleniem, zwłaszcza że ta para w sumie zaczyna dopiero przygodę ze sportem. Po zrobionym na maks zostawaniu suka powędrowała przy nodze. Są jeszcze do wyeliminowania błędy – chwilami rude bydlątko chodziło troszku krzywo, a chwilami się dekoncentrowało ale... ogólnie bardzo energicznie i ładnie panie sobie wędrowały. Przywołanie: przy położeniu przewodniczka musiała poprawić stworzonko, dynamiczny bieg „do mnie”, odrobinkę krzywo usiadła, ale znów – fajnie to wyglądało. Hopka O.K., bardzo ładne pozycje.
3. Baracuda Frambos – ten występ widziałam kawałkami, a to co widziałam to: ładne chodzenie przy nodze, na chwilkę się jej odechciało – potem znów odpaliła. Bardzo ładna przeszkoda. Ogólnie ładnie ćwiczy maliniaczyca!
4. La Guardia Herbu Zadora. Chodzenie przy nodze bardzo specyficzne, wykonane stylowo, mianowicie „na hoovera”. Dla osób niewtajemniczonych: hoover to marka odkurzacza. Czyż trzeba coś dodać? Przy przywołaniu – pozostawiona na waruj – wącha sobie trawkę(ech, labradorze! twój nos rządzi tobą i całym światem...!), ale przywołana, rusza z impetem, siada od razu z boku (czy to zamierzone, ciekawość?? To znaczy wiem, że też tak można, ale czy wtedy nie woła się- logicznie – „noga”? ech, zostawmy sofistyczne dyskusje i wracajmy do sprawozdania...). Wykonuje hopkę oraz pozycje.

5. Wild’R’n”Black Energizer. Za co psy dostają takie imiona? Dlaczego bordery nie mogą się zwać Azor, Mucuś i Pikunia? Na szczęście w tym przypadku sprawę rozwiązano nadając stworzeniu przyjemne i wieloznaczne imię Opos – i tego się trzymajmy. Duży potencjał w Oposie i przewodniczce. Przy okazji, nagrodę BIS dostaje przewodniczka za perfekcyjny dobór kolorów pod psa.... ale to taki kobiecy wtręcik. Było takich osób więcej, proszę państwa, ale w tym przypadku wyszło perfect, co widać na zdjęciach. Do konkurencji wracając: na „zostań” troszku przewodniczka pobłądziła i psu zepsuła... zdarza się. Chodzi przy nodze ładnie, chociaż czasami jest ewidentnie „gdzie indziej”. Na zostawaniu do przywołania nieszczęśliwie się krzywo zawarowało, tym większe gratulacje że pies energicznie wyprostował tor, biegnąc do przewodniczki kłusem, co prawda dość energicznym, ale jakby tak udało się przyspieszyć go kiedyś, to się będzie działo... Hopka O.K. Pozycje bardzo przyzwoite.

6. Coca Amon Hen. Urodzaj na czarne piękności labradorze. Ten zawodnik lekko szczuplejszy od La Guardia (wiem że hodowcy oraz właściciele uważają że kochanego ciałka nigdy dosyć, ale jakoś te sportowe sylwetki lepiej wyglądają czy co?). Na „zostań” zwierz idzie sobie, zjadając coś w trawie – na szczęście na tyle niedaleko się oddala, że nie zerują mu ćwiczenia. Chodzenie przy nodze – niestety, pies idzie sobie a przewodniczka sobie; na zakrętach trzeba nieźle psa ponaciągać smyczą... Przywołanie – przyjemne zaskoczenie: zrobione galopem, od razu przyjście do nogi. Przeszkoda wykonana. Pozycje – wolne waruj, wolne siad.
7. Seawild’s Taste of Trouble – nova scotia czyli tollerek. Moja ulubiona rasa do zrobienia na wysoki poziom, szkoda troszkę że te które się u nas pokazują tylko chwilami przypominają sobie że są na zawodach, ale maja tyle niekłamanego wdzięku i uśmiechu że nie sposób na nie patrzeć zbyt surowo. Zostawanie w miarę O.K., chodzenie przy nodze – aj, kolejny zawodnik zafascynowany stylem „na hoovera”... Dopiero pod koniec pies się włącza i zaczyna mu iść lepiej. „Do mnie” zrobione galopem, ale z krzywym siadem, no i daleko od przewodnika... Skok – w miarę O.K. Pozycje – waruj O.K., siada bardzo powoli.
8. Major Golden Gaj. O rany, golden na którego bardzo miło popatrzeć i na dodatek nie zapasiony....! Zostawanie O.K. i bardzo ładne chodzenie przy nodze. Kłopot z przywołaniem – biegnie truchtem, nie wychodzi mu siad przed przewodniczką (czyżby ... „too much respect”?). Przeszkoda z silnymi pomocami (ale to przecież zerówka, tu wolno...) i, niestety, słabe pozycje. Ale jak się para rozkręci to ho-ho. Mam nadzieję że ich jeszcze zobaczymy.
9. Spaniel Toffi. Nareszcie znów moja ulubiona rasa (jedna z...) i to taki pies na którego spokojnie popatrzeć można. Co było najciekawsze, to spokojna samoświadomość przewodnika, który wolał zacząć ćwiczenie (chodzenie przy nodze) jeszcze raz, niż pozwolić żeby się im wszystko posypało przez nieszczęśliwy początek. A tak w ogóle spanielek chodzi przy nodze grzecznie, patrząc przed siebie, ale... przydałoby się wypracowanie kontaktu. „Do mnie” galopem i jak trzeba; hopka O.K. Pozycji niestety nie udało mi się zobaczyć. Fajny materiał na naprawdę ładne występy.
10. Tytus Banda Midasa. Chodzenie przy nodze – chwilami „na hoovera”, chwilami... „naturalnie” czyli prosto, w pobliżu ludzkiej nogi, ale pies myślami gdzie indziej. Przy odprowadzeniu na miejsce pies zostaje z tyłu; przywołanie robi wolno, bardziej markując galop. Obchodzi przewodnika też wolno. Przeszkoda wykonana, energii trochę brak... Pozycje wolne.
11. Fa Art AKI. Wystarczy żeby nie zrobił taki zostawania a już wpada w poczucie winy trwające dobrą chwilę. Na tym zostawaniu wstaje i wącha nerwowo trawę – potem dochodzi do wniosku że schrzanił więc doprawdy, trudno wymagać żeby się mu smutno nie zrobiło. Te bordery... Chodzenie przy nodze – tego psa stać na więcej, przy zakrętach naciągnięty smyczą, w końcu coś zaklikuje i zaczyna chodzić dobrze, widać w nim jednak napięcie (moje nerwy! moje fobie! moje nerwice!) Przywołanie – na odprowadzeniu poszło parze ładnie, do mnie zrobione ślicznie – galopem, precyzyjnie. A i tak dostali 9 pkt. Hopka i pozycje O.K.
12. Hulaj Dusza Srebrzysty Smrek – groenendael. Bardzo ładnie poszedł przy nodze, ale... bez smyczy. I tu wypada zbić mocno po głowie stewarda. Proszę państwa – wmawia się państwu że obedience różni się od naszego PT bliżej nieokreślonym „stylem” albo – żeby było śmieszniej – metodami szkolenia. Bzdury. Wszystko to jest posłuszeństwo o różnych stopniach trudności. Tyle, że w PT łapią ludzi na nieznajomości regulaminu... w obedience zaś – i nie wiem jak to wbić sportowcom do głów – na płycie mamy niańkę. Stewarda. To najważniejsza osoba na ringu – naprawdę sędzia mniej znaczy w ogólnym rozrachunku niż steward. Kto widział Mistrzostwa Świata w Stockerau a nawet w Poznaniu nie może mieć wątpliwości. To, ze zawodniczka – debiutująca! – nie przypięła psu smyczy, jest wyłączną wina stewarda, niestety. Jego obowiązkiem jest wędrować za zawodnikami i do znudzenia pokazywać skąd i dokąd idą, co mają robić, i jak. On także odbiera smycz (i inne przedmioty) od zawodnika. Ta sytuacja która miała miejsce jest w pewnym sensie niewybaczalna... a już na pewno powinna stanowić duuużą nauczkę na przyszłość. Dla sędziów, zawodników a zwłaszcza stewardów. Na Zachodzie odbywają się ciągle szkolenia dla kandydatów na to stanowisko. Dobry steward jest rozchwytywany. Nie dziwota – to najtrudniejsza, najbardziej odpowiedzialna funkcja dla najtwardszych „rzemieni”. W tym przypadku zawodniczce wyzerowano ćwiczenie. Przykre. Niezupełnie zawinione. I niekonsekwentne – ale o tym potem... Przywołanie pies zrobił galopkiem, przeszkoda O.K. Pozycje szybkie, ale nieco krzywawe.
13. AKI Alamo z Koszanowa – wyżeł. Krzyczy na mnie przewodniczka Alika że mam ją zjechać, wywlec przed oczy przerażonej publiki wszystkie grzechy i błędy. Cóż – socjalizacja O.K. Zostawanie 10 pkt., sprawiedliwie – wyżeł wreszcie nie wymyślił robienia z szyi korkociągu ani nic. Chodzenie przy nodze – początek tylko ładny, potem już pięknie. Alamo lubi się zamyślić, teraz naprawdę mało było tych momentów. Co prawda: były, nie powiem. Gad, ale z przyszłością... Przywołanie było śliczne i co ja na to poradzę. Ładna przeszkoda. I pozycje na pełną ilość punktów.
14. Batiar-Barbakan Biguru. Beagle. I to z potencjałem... Mam nadzieję ze będą się pokazywać. Problemem tego psa jest chyba to, że nikt nie udowodnił mu że „musi”. Na razie trochę w tym wszystkim jest odwoływania jedynie do dobrej woli psa... ale tej dobrej woli starczyło mu na całkiem fajny występ... tyle że w pewnym momencie opuścił ring. Bo myśli że mu wolno... Zostawanie O.K. Przy chodzeniu przy nodze dominuje „hoover” ale...! kiedy się bigielek włącza, to chodzi ślicznie. Odprowadzony na waruj przed przywołaniem, robi hyc do publiki za taśmą. Na hopce odpuszcza sobie drugi skok rozumując zapewne, że już raz widział tę przeszkodę od góry – po co powtarzać? Pozycje szybkie i dynamiczne.
15. Gladiator von de Duvetore. Malinois który ma dwa problemy:
a. z uszami – co było wyraźnie widać od początku oraz b. z przewodnikiem który jest pewien że skoro ma von Duvetore to z uwagi na straszliwą twardość i sportową użytkowość psu należy się traktowanie ciężką ręką i ani grama motywacji bo mu się we łbie przewróci. Występ przerwany przez sędziego który nie mógł wytrzymać (jak i cała publiczność) męki potrząsającego głową, dzielnego psa który usiłował zrobić program.

Na koniec uwaga – część psów na warowanie przed przywołaniem byłą doprowadzana na smyczy, część – bez. Ponoć te na smyczy traciły 2 pkt. (czemu wobec tego groenendael dostał za chodzenie przy nodze „0”?) – a tak naprawdę to należałoby troszkę nakrzyczeć na stewarda (wiem że dziś biję go niemiłosiernie, mam nadzieję że wybaczy, ale do licha... to jest obedience i na tym ono polega... że się jest dla zawodników alfą i omegą na pełen etat).
Jedynka
O jedynce mogę tylko wspomnieć bowiem straciłam już w tym momencie kronikarskie zapędy.
Rewelacyjne wrażenie zrobił na mnie groenendael Kaj (dziecko Kiary zapewne?). Super para. Robią błędy ale to co pokazali to i tak było mniodzio. Ależ to będą groźni przeciwnicy dla całej wierchuszki sportowej... Przyjemny dla oka, choć w zupełnie innym stylu, był też goldenek Fado.
Airedale Lord Ludwig – klasa sama w sobie. Nie znoszę sposobu w jaki wykonuje „waruj” ale to naprawdę taki styl. Trzeba polubić. Za to zawsze czekam na ich chodzenie przy nodze... Jedna uwaga do przewodniczki – trzeba coś zrobić z odstającymi od boków kończynami bo wygląda to dziwnie; czy to stres, czy też eee... cichutka zapowiedź „użycia środków przymusu bezpośredniego” - nie mnie oceniać, ale te łapki nadto sztywno odstają – może choć ta dalsza od psa mogłaby się wyluzować? Swoją drogą jak erdel wybrał starannie nie ten patyczek to słychać było jęk publiki. Jak on mógł... no widać mógł, skoro zrobił, a przecież przy tym co pokazał, powinien być na początku stawki... Ludwinio ma też lekki problem z kwadratem ... ale wiele psów go ma i mam nadzieję że to tylko etap w drodze do celu. Tak ładnie ćwiczą... Joga czyli w maoryskim dialekcie Ngauruhoe Bohemia Alke (mówię że bordery mają się zwać Puszek i Cezarek!) która wygrała klasę pokazała może z 50% swoich możliwości, o ile inne ćwiczenia nie były złe (kwadracik im wyszedł na ten przykład ładnie!) to chodzenie przy nodze kwalifikowało się do wezwania TOZ-u. Trochę to larwiaście z jej strony ale widocznie nie był to jej dzień.
ON-ka Twidi (Tweedy?) Geslander, cóż – jakby poprawił się tej suce humor na płycie w porównaniu z majowymi zawodami warszawskimi, co jest pozytywnym zjawiskiem. Generalnie stara się być grzeczną suczką, a przy aportowaniu była nawet... żartobliwa (dowcipasek p.t. nie oddam koziołka, he he heeee).
Golden Aristo nie miał dobrego dnia.
Tyle zapamiętane z tej klasy.
Dwójka – ostatnia zawodniczka ćwiczyła podczas burzy, w strugach ulewnego deszczu. Wygrała... nie jest to styl jaki mi się podoba, ale wykonała robotę uczciwie.
Birma efektowna, błędy które ucięły jej punkty i w efekcie drugie miejsce. Tybetański terierek... no cóż, miał problemy.
O sędziowaniu się nie wypowiem – jest to temat na wnikliwą analizę, nie na kilka słów komentarza. Paulina Łukaszewska |